Goodbye 2012 best year in my life + New outifit // we were so childish

Zdaję sobie sprawę, że mamy już 8 stycznia i na większości blogów znalazły się już posty z podsumowaniem 2012 roku. A ja właściwie od paru dni układałam sobie w głowie co mogłabym napisać. Nie będę ukrywać, że to pożegnanie jest jednym z najbardziej bolesnych, bo przeżyłam najwspanialszy rok w moim życiu. Właściwie wszystko co się wydarzyło dało mi wiele do myślenia o tym jak powinny wyglądać moje plany na przyszłość. Wiem już, że nie jestem przywiązana do miejsca, że nie sprawia mi problemów zostawienie wszystkiego w imię nowych przygód, a jedynym bogactwem tak naprawdę są podróże. Wiem również, ze wbrew temu co mi wmawiano potrafię znieść naprawdę wiele. Wiadomo, że każdy kij ma dwa końce, mimo że poznałam tylu wspaniałych ludzi (w przeciągu kilku miesięcy można nawiązać prawdziwe przyjaźnie) przychodzi moment kiedy trzeba się z nimi pożegnać. Z ludźmi, z którymi spędzało się całe dnie, razem pracowało, uczyło i co najważniejsze bawiło. I nie są to pożegnania łatwe, bo zdajesz sobie sprawę że z częścią z nich nawet jeżeli bardzo byś chciała nigdy w życiu już się nie zobaczysz. 

(A dla tych którzy są tu pierwszy raz i jakimś cudem przebrnęli przez moje wypociny, powiem tylko że wyjechałam w czerwcu z Polski by wziąć udział w programie Work & Travel w USA i zaraz potem wyjechałam do Chorwacji na Erasmusa gdzie będę jeszcze przez najbliższy miesiąc)



ENG: I'm aware that it's already 8th January and most of the blogs have already published 2012 summary posts. I on the other hand have been trying for a couple of days to write what I've been thinking of. I'm not going to deny that this goodbye is one of the saddest I've experienced, as 2012 was the best year in my life. Everything what happened provoked thoughts about my future plans. Finally I know that I'm not attached to any place, that leaving everything behind in the name of adventure is worth it, and that traveling is the only wealth. I also found out that despite what others were trying to make me believe I can really hack a lot. Of course there are two sides of every story, Even though I met so many people there comes a time when you have to say goodbye. With people I spent whole days together, with whom I worked, I studied and what is the most important with who I had fun. And those goodbyes aren't easy, because you are aware that with some of them even if you really really want to you will never meet again in your life.

(I left Poland in June to come to US for a Work and Travel Program and now I'm in Croatia on my Erasmus (student exchange program))


My 2012 memories:

kolejność przypadkowa















conversy moje ulubiony buty na wszelkie podróże :D


Outfit







tights,leopard printed skirt, bag, sunglasses - Romwe.com
shoes, belt - River Island %%
shirt - ZARA
beret - H&M
blazer - Vintage
cross necklace - Forever21


7 komentarze:

thePhantom pisze...

nic tylko pozazdrościć tak udanego roku!! ja w tym roku też byłam w USA, ale dużo krócej niestety :( ale spełniłam marzenie :)
pozdrawiam!

Daria pisze...

cool photos ;)

nice compromise pisze...


ERASMUS fajna rzecz... Szkoda, że już kończy działalnośc..; (


zestaw ciekawy;))

Katia pisze...

Piękny outfit!

Anonimowy pisze...

Have You maybe formspring or something like that?

Kazia pisze...

Anonimowy: Yes I have http://www.formspring.me/Kaziuta :)

Carol pisze...

this looks perfect!!!

http://franchemeetsfashion.blogspot.cz/

Followers

Follow by Email